Nie wiem, którą drogę wybrać. (Opowieść o zatkanym nosie.)

Zdanie, to często pada z ust osób, z którymi mam okazję pracować. Jakby je nieco uogólnić, to zaczyna ono brzmieć: „nie wiem, czego chcę.” I jest, to zjawisko, z mojego oglądu, dosyć powszechne. Skąd ta trudność w określeniu, czego, chcę? Jak to się dzieję, że mimo lawiny myśli i niekończących się pytań, nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć sobie na to pytanie? Z mojej praktyki wynika, że częściej wiemy, czego nie chcemy, jednak taka postawa sprawia, że nasza uwaga koncentruje się właśnie na tym, a nasza podświadomość uznaje, że to, na co najczęściej kierujemy uwagę należy uznać za coś bardzo ważnego i w konsekwencji okazuje się, że mamy w życiu właśnie to, czego nie chcemy. To co zrobić, by wiedzieć, czego się chcę? Jest na świecie jeden człowiek, który zna odpowiedź na to pytanie i do niego musisz dotrzeć i go o to zapytać. Kim jest ten ów człowiek? TO TY SAM! Właśnie tak. I teraz wiele osób może powiedzieć „Ale ja przecież pytam siebie samego i nie uzyskuję odpowiedzi.” Zauważyłem, że dosyć często ludzie mówiąc, że kontaktują się ze sobą, mają na myśli to, że kontaktują się ze swoim umysłem. I tam właśnie szukają odpowiedzi. A tu chodzi o skontaktowanie się ZE SOBĄ, a nie ze swoim umysłem. Co może nam skuteczniej pomóc w skontaktowaniu się ze sobą? NASZE UCZUCIA I EMOCJE. Żyjemy w systemie, który bardziej skupia się na rozwijaniu umysłu. Obszar uczuć i emocji często leży odłogiem, jak nie uprawiana ziemia. Jak do tego dodamy fakt, że w procesie wychowania, naturalne jest to, że jakąś część tego obszaru schowamy sobie, tak aby nie mieć z nią kontaktu (najczęściej za sprawą wyparć), to niczym dziwnym jest, to, że wielu z nas polega głównie na umyśle. Mało tego, wielu z nas myśli, że jest umysłem. Tymczasem NIE JESTEŚMY NASZYMI UMYSŁAMI. MY MAMY UMYSŁY, a to duża różnica. Mniej więcej taka, jak jechać konno w opozycji do sytuacji, gdy koń poniósł nas. A więc traktując ten temat bardzo skrótowo, klucz leży w naszej sferze uczuć i emocji. Każda emocja i każde uczucie, to precyzyjna informacja. Gdy jesteśmy dziećmi mamy z nimi świetny kontakt. Dopiero później, go tracimy. Często ludzie mówią: „Chciałbym nauczyć się odczuwać” albo „Chciałbym nauczyć się słuchać siebie”. Tymczasem Ty nie musisz się tego uczyć, tylko odkryć, to w sobie na nowo, bo Ty te umiejętności masz od dziecka, tylko o tym „zapomniałeś”. Mamy współcześnie niesamowite czasy, które dają nam szeroka ofertę zajęć, które pomagają dotrzeć do tej „zapomnianej” części nas samych.  Psychoterapia, wszelakie warsztaty rozwoju osobistego, ustawienia systemowe, coaching, mindfulness, analiza bioenergetyczna i wiele wiele innych. Dla każdego coś dobrego. Osobiście czuję ogrom wdzięczności, że dane mi jest żyć właśnie w tych czasach, które oferują nam możliwość zajmowania się wyższymi szczeblami piramidy potrzeb Maslowa…

Na zakończenie chciałbym podzielić się opowieścią o zatkanym nosie, która stanowić będzie podsumowanie moich rozważań w tym temacie. Załóż drogi czytelniku, że w okresie dziecięcym dokumentnie zatkał Ci się nos. Straciłeś możliwość odczuwania zapachów. Jednak żyłeś w świecie, w którym słyszałeś zewsząd, że coś takiego jak zapachy istnieje. I tak słyszałeś m.in. o zapachu róży, gorącej czekolady, świeżo zaparzonej kawy, wiosennej łąki o poranku, ogrodu pełnego kwiatów etc. Jesteśmy tak skonstruowani, że jak nam jakiś zmysł niedomaga, to inne to rekompensują (np. osoba niewidoma ma wyostrzony słuch). I tak też jest w Twoim przypadku. Ponieważ nie możesz czuć zapachów, zaczynasz gromadzić na poziomie umysłu wiedzę dotyczącą poszczególnych zapachów. I tak, zadając różne pytania dowiadujesz się jak pachnie róża, gorąca czekolada itd. Jednak takie gromadzenie wiedzy za pośrednictwem umysłu nigdy się nie kończy, bo ile byś nie znalazł odpowiedzi na pytania dotyczące poszczególnych zapachów, to i tak nie dostarczają one precyzyjnych, trafionych w dychę informacji. I tak mijają lata. Masz już, załóżmy  45 lat i bardzo bogatą mapę pojęć, dotyczących zapachów. Masz to przekonanie, że wiesz jak pachnie róża, czekolada… Jednak głód zadawania pytań nie znika. I pewnego dnia trafiasz do jakiegoś znachora, albo medyka z dalekiego wschodu i on za sprawą jakiś zabiegów sprawia, że udrożnia Ci się nos. Podsuwasz sobie pod niego kwiat róży, wąchasz i….

… znikają wszystkie pytania.

Dawid Urbanowski