Czy spotkałeś dziś siebie?

Czy spotkałeś dziś siebie?

Żyjemy w czasach, w których uczą nas od dziecka koncentrowania uwagi na zewnątrz. W dzieciństwie mamy słuchać rodziców, w szkole nauczycieli, a w życiu przywódców religijnych, tudzież duchowych guru. Wypracowuje się w nas swoista zewnątrzsterowność, która nakazuje szukać odpowiedzi na kluczowe pytania w źródłach zewnętrznych. Efekt tego stanu rzeczy jest taki, że cierpi na tym relacja z sobą samym, która stanowi przecież bazę do relacji z innymi i ze światem. Bo jeśli nie masz kontaktu ze sobą, to kto tak naprawdę kontaktuje się z Twoją żoną, mężem, przyjacielem, szefem etc…? Jeśli nie jesteś w kontakcie ze sobą, to kto się bawi z Twoimi dziećmi? Swoją drogą dzieci są świetnymi weryfikatorami naszego bycia w kontakcie. Jeśli usiądziemy do zabawy z dzieckiem nie będąc w kontakcie, bujając gdzieś w obłokach, to dziecko wyczuje, że jesteśmy z nim tylko ciałem (a to dla niego stanowczo za mało) i próbując zaspokoić swoją potrzebę bycia z nami w kontakcie, zamęczy nas zabawą, która nie ma końca. Okazuje się, że gdy zostawimy wszystkie zewnętrzne „ważne” sprawy” i siądziemy do zabawy będąc w stanie uważnej obecności, to dziecko pobawi się a z nami jakieś 20 minut, nasyci się tym i pójdzie sobie dalej. Innym weryfikatorem relacji ze sobą jest znajomość swoich potrzeb. Często, gdy w gabinecie pytam się: „ A czego Pan/Pani potrzebuje?” na twarzach pojawia się niesamowita konsternacja. Tak jakby mój rozmówca usłyszał coś, co wywróciło jego dotychczasowy świat do góry nogami. Bo przecież do tej pory, to zajmował się tym, czego inni potrzebują. Skutki takiego stanu rzeczy są daleko idące i wielopłaszczyznowe. Bo skoro nie znam swoich potrzeb, to ich sobie nie zaspokoję, a działając w takim stanie niezrealizowanych potrzeb własnych, będę wyprojektowała je na innych spełniając ich potrzeby (a przynajmniej tak nam się będzie wydawać, że to ich potrzeby, bo gdybyśmy zapytali, czy dany człowiek potrzebuje tego, co dla niego teraz robimy, to często usłyszymy, że nie) w sposób nadmiarowy. Prędzej, czy później skończy się to frustracją i takim poczuciem, że inni mnie nie szanują. No ale jak mają szanować skoro ja sam nie poszanowałem siebie. No ale żeby poszanować siebie, to najpierw trzeba złapać ze sobą samym kontakt, tudzież używając nieco innej nomenklatury, spotkać siebie.

A Ty spotkałeś dziś siebie?

Dawid Urbanowski