Nie jestem agresywny – sprawdź, bo może się mylisz.

Temat agresji, to bardzo szeroki i wielopłaszczyznowy temat i często bardzo nieprecyzyjnie rozumiany. Jak już pisałem w poprzednich postach często,  mimo że jesteśmy metrykalnie dorośli, wewnątrz nas czają się takie nieodkochane dziecięce kawałeczki. I właśnie z tych momentów, gdy za konsolą sterującą siada właśnie to nasze wewnętrzne dziecko,  bierze się takie uproszczone, czarno-białe widzenie świata. Czyli ludzie dzielą się na dobrych i złych i to ja jestem tym dobrym, a nawet jak czasem postąpię źle i znajdę się w stanie dysonansu poznawczego, to natychmiast sobie go jakoś zredukuję, by ochronić swój pozytywny wizerunek dobrego człowieka. I tak się ma temat z agresją. Często słyszę, że agresja jest zła i koniec kropka. Im więcej radykalizmu w postawie autora tego typu wypowiedzi, tym bardziej reaguje on z tego właśnie poziomu  nieodkochanego dziecka. A każde dziecko potrzebuje być kochane w pełni. Jeśli nie otrzymało tej pełni miłości od rodziców, to zrobi wszystko, by dostać taką namiastkę miłości, czyli miłość warunkową. I tak od dziecka uczymy się, że agresja jest be, że jak jestem agresywny, to mnie rodzicie nie kochają i że trzeba rękoma i nogami się przed tą agresja bronić, co by mnie rodzice kochali. No i później w dorosłym życiu będę oczywiście niósł dalej ten przekaz, który stał się moim drogowskazem na życie.

Tymczasem agresja jest w naszym życiu bardzo ważna. Atawistycznie to było zachowanie, które SŁUŻYŁO OCHRONIE. Jeśli drapieżniki podchodziły pod jaskinię, w której mieszkała jakaś rodzina, to agresja często była tym, co pozwalało im odpędzić tą zwierzynę, czyli mówiąc dokładniej przeżyć. Ale to tylko takie bardzo bezpośrednie ujęcie tematu. Współcześnie najistotniejszym czynnikiem związanym z agresją jest właśnie ASPEKT OCHRONY. W wielu sytuacjach w życiu możemy zachowywać się agresywnie nawet o tym nie wiedząc. Czy to siadając w autobusie na jedynym wolnym miejscu, wyprzedzając trzech innych ludzi, którzy chcieli zająć to miejsce, czy to negocjując jak najkorzystniejszą cenę kupowanego auta, czy to nie pozwalając aby do naszego dziecka na urodziny przyjechała ciocia chora na grypę… Nieco innym  często występującym przykładem agresywnego zachowania jest  przerywanie komuś wypowiedzi. Okazuje się, że ta strategia jest bardzo powszechna i nawet jeśli przyświecają Tobie jak najbardziej szlachetne intencje, to przerywając komuś wypowiedź zachowujesz się agresywnie. No i na koniec polecam przeczytać mój wpis o sprawcach pomocy, bo choć tematy przemocy i agresji to dwa różne tematy,  to tam, gdzie ja śpieszę z pomocą nie zapytawszy, czy ten ktoś w ogóle pomocy potrzebuje, to oprócz tego, że zachowanie to definicyjnie wpisuje nam się w przemoc, to jest ono jeszcze zwyczajnie agresywne, bowiem agresja ma miejsce (obok aspektu ochrony) zawsze tam, gdzie wdzieram się z butami w czyjąś przestrzeń niezależnie od moich intencji.

Zatem czytelniku drogi popatrz tak szczerze na siebie i odpowiedz sobie na pytanie : Czy jestem agresywny?