O hangarze pełnym szuflad. Rola uczuć i emocji.

 

Osoby, które mnie znają, wiedzą jak wielką wagę przywiązuję do tematu wyrażania własnych uczuć i emocji. Mam taką gorzką refleksję, że przez to, że ludzie nie słuchają z należytą uwagą tych swoich wewnętrznych, płynących z serca komunikatów, to mamy we współczesnym świecie wiele bałaganu. Przejawia się to na wielu różnych gruntach. Jednym z nich jest grunt zawodowy. Mam takie wrażenie, że żyjemy w świecie, w którym lekarzem jest ktoś, kto w głębi ducha chciałby być szewcem, inżynierem ktoś kto chciałby piec pączki, politykiem ktoś kto chciałby prowadzić własny warsztat samochodowy etc. Mówiąc wprost mamy świat ludzi, którzy z różnych powodów są  „nie na miejscu”.  A po czym poznać, że są „nie na miejscu?” Otóż po tym, że wykonują swoje zajęcia bez pasji. Oczywiście nie jest to dogmatyczne stwierdzenie i jeśli ktoś, kto wykonuje wyżej wymienione zawody poczuł się dotknięty, to nie taka była moja intencja. Są oczywiście ludzie, którzy wykonują swoje zawody z pasją ale uczestnicząc w cudzie zwanym życie i będąc uczestnikiem jak i obserwatorem, pokuszę się o stwierdzenie, że tych osób jest zdecydowanie mniej. Rozejrzyjcie się dookoła. Ilu macie znajomych, którzy w poniedziałek rano z entuzjazmem idą do swojej pracy? A jak masz w tej kwestii Ty drogi Czytelniku? Pracując terapeutycznie z ludźmi zauważyłem, że gdy korzystamy ze swoich zasobów leżących w obszarze uczuć i emocji, to wybieramy bardziej świadomie. Wtedy przy procesie decyzyjnym bierzemy pod uwagę nie tylko, to co myślę, czyli tzw. racjonalne powody ale również, a może i nawet przede wszystkim, to co czuję. Dlaczego właśnie tak? Otóż z tego powodu, że racjonalne procesy myślowe pochodzą z umysłu, a w tymże umyśle mamy wiele treści, które nie są nasze. W procesie dorastanie do naszych głów miało dostęp wiele osób. Rodzice, nauczyciele, rówieśnicy, media. Każde z nich wpajając nam swoją prawdę na temat prawd rządzących światem. A jak to jest z prawdą? Użyję kolokwialnego, ale w mej opinii doskonale oddającego sedno sprawy powiedzenia. Z prawdą jest jak z dupą. Każdy ma swoją. Żyjąc w systemie, w którym inni nam mówią, jak to jest, na drugi plan schodzi nasz wewnętrzny głos. A przecież ten wewnętrzny głos, to jest moja prawda. I tak, często słyszymy o ludziach, którzy realizują projekt na życie, który nie jest ich projektem tylko np. ich ojca. Zostałem prawnikiem, bo mój tata jest prawnikiem. Racjonalnie wydaje się to być w porządku. Dobry zawód, niezłe pieniądze, uznanie społeczne, oparcie w dorobku poprzednich pokoleń. Tylko, skoro mamy tyle racjonalnych korzyści płynących z takiego wyboru, to skąd tak duży odsetek depresji, zaburzeń kompulsywnych, uzależnień, zaburzeń lękowych? Dlaczego nagle okazuje się, że ktoś taki kładzie się spać i do drugiej w nocy nie może zasnąć, przewracając się z boku na bok i tonąc w niekończących się procesach myślowych? Czy jeśli bym naprawdę wybrał zawód swoich marzeń, który mnie uskrzydla, dzięki któremu się spełniam, to czy przeżywałbym, to wszystko?

Oczywiście grunt zawodowy, to tylko jeden z wielu, które mogę wymienić pisząc o temacie uczuć i emocji. Równie dobrze możemy tu pisać o związkach, o relacjach interpersonalnych o naszych pasjach i zainteresowaniach etc. No ale po kolei. Zacznijmy od sprawy najważniejszej. Jaka jest funkcja uczuć i emocji? Pytanie wydawałoby się, że proste ale często jeszcze, prowadząc różne szkolenia, warsztaty, czy wykłady nie słyszę konkretnej na nie odpowiedzi. Zatem śpieszę już, by tą konkretną odpowiedź udzielić. Otóż emocje i uczucia pełnią funkcję informacyjną. Właśnie tak. One nas informują, tylko że w przeciwieństwie do umysłu, który zawiera zlepek informacji z wielu różnych źródeł, w przypadku uczuć i emocji źródłem jesteśmy my. Wysyłamy taki emocjonalny list od siebie samych do siebie samych. Bardzo lubię tą metaforę. To tak, jak byśmy dostali jakiś ważny list, który należy przeczytać, po czym wdrożyć jakieś działanie, które jest wynikiem zaznajomienia się z treścią owego listu. W sytuacji, gdy nie słuchamy tak bardzo tych emocjonalnych podpowiedzi, to wspomniana przed chwila sytuacja wygląda nieco odmiennie. Otrzymujemy list w kopercie. Po czym nie zapoznawszy się z jego treścią chowamy go do szuflady. Gdzie jest ta szuflada? Oczywiście wewnątrz nas samych. Jeśli ta tendencja utrzymuje się latami (a zazwyczaj tak właśnie jest), to z czasem nasze wnętrze (które lubię nazywać naszym „emocjonalnym hangarem”) jest wypełnione po brzegi stosami szuflad, pełnych nieprzeczytanych listów. I tu dochodzimy do pewnej ważnej ale bagatelizowanej sprawy. Emocja bądź uczucie, które nie zostało wyrażone, nie znika. Zostaje w nas, a służą nam do tego różne mechanizmy tj .chociażby tłumienie, czy wyparcie. Czyli jeśli nie będę wyrażał tego, co czuję, to będę pełen takich niewyrażonych uczuć i emocji. Przykład z szufladami pełnymi listów doskonale to obrazuje. Noszę je choć świadomie nie zdaję sobie z tego sprawy ale często tak podskórnie to czuję. Na poziomie werbalnym wyrażam to w postaci komunikatów : „Ale mi ciężko”, „Mam w sobie jakiś ciężar”, a na poziomie samopoczucia czuję ciągłe przemęczenie, brak sił, niechęć do działania etc. W sumie nic dziwnego, skoro noszę w sobie tyle ciężarów. Często na różnych wykładach, czy szkoleniach podkreślam konieczność uwolnienia tego „ładunku”. Niejednokrotnie zdarza się wtedy na Sali ktoś, kto wystosuje komunikat w stylu: „No ale skoro ja to w sobie trzymam, to może po coś to mi będzie potrzebne?”.  Zazwyczaj ustosunkowuję si do tego używając kolejnej metafory. Załóżmy, że 20 lat temu dostaliśmy od przyjaciela list i nie przeczytawszy , schowaliśmy go do szuflady. Trzymaliśmy go w tej szufladzie przez 20 lat, nie czytając, ani nie wyrzucając go, bo przecież może się kiedyś przydać.  Po 20 latach wreszcie otworzyłem kopertę i przeczytałem : „Serdecznie zapraszam Dawida Urbanowskiego na uroczystą ceremonie zaślubin Pana X z Panią Y, która odbędzie się….”. Co mi po informacji, która dotyczyła sytuacji odbywającej się 20 lat temu? W jaki sposób dziś mogę ową informację wykorzystać? Czyli reasumując nasze uczucia i emocje , to takie informacje od nas samych do nas samych do wykorzystania w tu i teraz. Jeśli nie wykorzystamy ich na tu i teraz i „schowamy do szuflady” staną się niefunkcjonalne. Oczywiście w praktyce do tych „szuflad” trafiają większe i mniejsze zranienia, a wraz z nimi uczucia i emocje, które tym zranieniom towarzyszyły. Zamykamy je, bo nie chcemy ich czuć. W sumie nie dziwota, bo to często bardzo trudne. Niekiedy na tyle trudne, że jako dzieci byliśmy za mali, by je podźwignąć, więc schowaliśmy to właśnie do wyżej wspomnianych „szuflad”, a mechanizm wyparcia ma nas chronić przed otwarciem tej puszki Pandory i konfrontacją z tym , co w sobie zatrzymałem. Czy da się tak żyć? Da. Tylko, że ten nierozładowany ładunek będzie nieustannie szukał opcji na rozładowanie. To, co było trudne do przeżycia, gdy byliśmy dziećmi, teraz chce być przeżyte gdy jesteśmy dorośli. Gdzie najczęściej pojawia się okazja do zapoznania się z zawartością swojego hangaru? W relacji w drugim człowiekiem.  Związki są takim przedsięwzięciem, w którym, czy tego chcemy, czy nie, dostaniemy szansę na pracę z tymi właśnie wypartymi trudnymi uczuciami i emocjami.  Jeśli potrafimy to dostrzec i przyjąć, że drugi człowiek pojawił się na mojej drodze, żeby służyć mi w dobrym celu, a ja jemu (mimo, że zewnętrznie może to tak nie wyglądać), to mamy niebywałą szansę do własnego rozwoju i zwiększenia jakości swojego życia. Jeśli tylko uda nam się podjąć kroki, których celem będzie „wyczyszczenie hangaru”, to możemy dojść wreszcie do tego miejsca, w którym przeżywamy emocje na bieżąco wykorzystując naszą aparaturę inteligencji emocjonalnej będącej wynikiem harmonijnego sprzęgania się serca z rozumem. Czyli mogę coś poczuć sercem (np. strach) odczytać emocjonalną informacje umysłem (uważaj, jesteś w niebezpieczeństwie) i wdrożyć działania (np. podjąć ucieczkę). Oczywiście w życiu są sytuacje, w których nie zawsze korzystne będzie podjęcie działania w oparciu o właściwie odczytaną informację z pola uczuć i emocji ale to już jest opowieść na innego posta.

Dawid Urbanowski