Po moim ostatnim wpisie dotyczącym uzależnień dostałem dużo wiadomości z prośbą o kontynuację tematu, zatem wychodząc na przeciw ów prośbom, postanowiłem dorzucić jeszcze małą (aczkolwiek mam nadzieję, że treściwą) garść wiedzy na ten temat. Przede wszystkim raz jeszcze pragnę wyraźnie zaznaczyć, że niezależnie czy mówimy o piciu alkoholu, zażywaniu narkotyków, nałogowemu masturbowaniu się przy filmach porno, kompulsywnym objadaniu się, etc. to bardzo ważne jest abyśmy wiedzieli, że wszystkie wyżej wymienione czynniki nie stanowią choroby. One stanowią objaw. To tak samo, jak katar nie stanowi choroby. Jest on tylko zewnętrznym objawem świadczącym, że w środku dzieje się jakiś proces chorobowy np. przeziębienie. Zatem, co czyni człowieka uzależnionego, człowiekiem chorym? Pisałem już wcześniej, że cały czas dosyć powszechnie żyjemy mitami na temat uzależnień i jeśli nie mówimy o człowieku, którego koleje losu zepchnęły na margines, pijącego tanie trunki, z czerwoną twarzą i często niekompletnym uzębieniem, to zdajemy się nie widzieć problemu. Tymczasem UZALEŻNIENIE TO BARDZO DEMOKRATYCZNA CHOROBA. Trochę jak wspomniane przed chwilą przeziębienie. Możesz być bezdomnym i zbierać drobniaki na dworcu centralnym, lub jechać wypasionym samochodem i w obu przypadkach mieć dokładnie takie same objawy jak, katar, kaszel, wysoką temperaturę etc. I dokładnie tak samo jest z uzależnieniem. To, że pijesz Jacka Danielsa w pięknej szklance, a nie walisz jabola z gwinta w parku NIC TU NIE ZMIENIA. Sorry Winetou. I jeśli teraz czytając to wkurwiasz się i mówisz w myślach: „Co on pierdoli w tym artykule?” to lepiej zadaj sobie pytanie: „Co takiego sprawia, że się tak wkurwiam?” Przecież nie ma żadnego problemu. Nie ma problemu, czytaj nie ma czegoś wewnątrz, co trzeba by bronić, to nie ma i wkurwa. Proste. AGRESJA JEST REAKCJĄ OBRONNĄ. To CZEGO TAK GORLIWIE BRONISZ? No ale wróćmy do pytania. Co czyni człowieka uzależnionego, człowiekiem chorym? Są to trzy mechanizmy, które w wyniku poddania się procesowi uzależniania, osadzają się w naszym wnętrzu. Zupełnie tak, jakbyśmy w środku mieli takie trzy wirusy. Wirusy, które w podstępny sposób przejmują nad nami kontrolę. I to one czynią człowieka uzależnionego, człowiekiem chorym. Te trzy wirusy to:
1. Mechanizm nałogowego regulowania uczuć i emocji
2. Mechanizm iluzji i zaprzeczeń
3. Mechanizm rozproszonego ja
Każdy z nich daje bardzo transparentne objawy i naprawdę nie trzeba być profesorem zwyczajnym w dziedzinie uzależnień, żeby w krótkiej rozmowie zaobserwować, że się komuś te trzy mechanizmy uruchamiają. Zupełnie tak samo, jak z tym przeziębieniem. Jak ktoś kicha, kaszle i ma podwyższoną temperaturę, to nie musimy kończyć medycyny, żeby przypuszczać, co to może być. No dobra, może w obecnych czasach myśli biegną w stronę wirusa, który stał się telewizyjną gwiazdą międzynarodową ale ja nie chciałbym, aby on błyszczał i w przestrzeni mojego bloga zatem trzymał się będę wersji z przeziębieniem.
Tak więc w skrócie, mechanizm nałogowego regulowania uczuć i emocji, to mechanizm, który objawia się tym, że do tak zwanej regulacji różnych stanów emocjonalnych (najczęściej tych trudnych ale nie tylko) używamy używki, lub jakiegoś zachowania (np zakupów). Mówiąc prościej, jestem zły, smutny, zmęczony, przygnębiony, zestresowany, czy wyjebany jak koń po westernie to mam jedną jedyną strategię „radzenia” sobie z tym. W przypadku alkoholika będzie to : napić się. W przypadku innych nałogów, wstawcie sobie odpowiednie.
Mechanizm iluzji i zaprzeczeń, to mechanizm, którego główna funkcją jest ochronić samego uzależnionego przed wiedzą, że jest uzależniony. Dosyć długo działa on również na otoczenie osoby uzależnionej, skutecznie robiąc w balona wszystkich dookoła. I w sumie nie dziwota, że skutecznie, bo ktoś kto jest w stanie sam siebie zrobić w chuja, jest w tej dyscyplinie mistrzem, stąd też bliscy łapią się na jego manipulacje. A w zasadzie, to nie są jego manipulacje, tylko choroby, która przez niego przemawia. Za sprawą tego mechanizmu, człowiek uzależniony wyposażony jest w trzy główne narzędzia: KŁAMSTWO, RACJONALIZACJĘ I BUJNĄ WYOBRAŹNIE. Wszystko to po to, by CHRONIĆ KOMFORT ZAŻYWANIA. Wspomnieni bliscy osoby uzależnionej są cały czas poddawani jego manipulacjom. Manipulacje te stają się transparentne zwykle dopiero wtedy, gdy choroba się już rozpanoszyła na dobre i zbiera swoje smutne żniwo w postaci wielopoziomowej degeneracji życia człowieka nią dotkniętego. Przy omawianiu tego mechanizmu, warto nadmienić, że człowiek uzależniony kłamie, mataczy i robi inne świństwa nie dlatego, że jest człowiekiem niegodziwym, lecz CHORYM.
Mechanizm rozproszonego ja to z kolei mechanizm, który sprawia, że człowiek uzależniony jest wewnętrznie pokawałkowany. Zupełnie tak, jakby miał w środku taki pstyczek, który raz się przełącza w lewo, raz w prawo sprawiając wrażenie jakbyśmy mieli do czynienia z dwiema różnymi osobami. W prostych przykładach może to być tak, że ktoś jest nieśmiały, walnie kilka drinków i staje się duszą towarzystwa. Ktoś, kto jest cichy i z pozoru spokojny, gdy wciągnie kreskę zaczyna bić żonę i dzieci. Niekiedy bywa na odwrót, czyli ktoś, kto jest na co dzień agresywny, gdy się napiję robi się do rany przyłóż. Ogółem mamy do czynienia z człowiekiem, który zrobił sobie swoistą partycję dysku i się przełącza między jego częściami nie mając pojęcia, że to robi. Między innymi z tego względu nie ma sensu dyskutować z pijanym mężem zaraz po powrocie do domu z nocnych wojaży, bo on do jutra się przełączy w drugą partycję i naprawdę nie będzie miał zielonego pojęcia o czym wczoraj z nim rozmawialiśmy.
Zatem moi mili jeśli zauważacie u sobie lub u swoich bliskich podobne zachowania, to jest wysoce prawdopodobne, że jesteście lub oni są zainfekowani przez trzy cholerne wirusy, które jeśli nie zostaną wygaszone, to niczym pasożyty, spustoszą Wasze życia.
Ale o wygaszaniu i paru innych ważnych kwestiach, miedzy innymi takich jak kryteria z sprawą których możemy zdiagnozować uzależnienie, pozwolę sobie napisać przy kolejnej okazji.
Dawid Urbanowski



