Czy czujesz odkąd tylko pamiętasz, że nie pasujesz do tego świata? Czy Twoimi stałymi emocjonalnymi towarzyszami są smutek, wina i głęboka tęsknota? Czy masz dwa zawody, lub ukończyłeś dwa kierunki studiów? Czy często kupujesz różne produkty parami, np. dwie pary tych samych butów (bo się przydadzą no i była przecież promocja)? Czy czujesz, że zasuwasz za dwóch, a i tak nie możesz zarobić wystarczającej ilości pieniędzy? Czy masz skłonności do relacji symbiotycznych, takich w których potrzebujesz być bardzo blisko partnera niejako wchłaniając go? Czy często zakochujesz się w osobach będących tzw. obiektami niedostępnymi? Czy bliżej Ci do śmierci, niż do życia? Czy czujesz, że w życiu często tracisz? Czy zdarza Ci się zauważać niezauważalne? …
Jeśli na przynajmniej część z powyższych pytań odpowiedziałeś TAK, to może to oznaczać, że w brzuchu mamy nie byłeś sam. Mogło tak być, że był tam też Twój brat bliźniak, lub twoja siostra bliźniaczka. Współcześnie dużo się mówi, że pierwsze traumy możemy nabywać jeszcze w okresie prenatalnym. W Polsce praktyka prowadzenia ciąż jest taka, że pierwsze tzw. obowiązkowe USG jest wykonywane między 11-13 tygodniem ciąży. W praktyce uniemożliwia to zaobserwowanie faktu, że pęcherzyków ciążowych mogło być więcej. W innych krajach USG wykonywane jest dużo wcześniej i stąd mamy doniesienia mówiące o tym, że około 20 procent ciąż we wczesnym etapie (zazwyczaj do czwartego tygodnia), to ciąże bliźniacze lub wielorakie. Okazuje się jednak, że do 12-stego tygodnia część pęcherzyków ciążowych obumiera i rozkłada się w wodach płodowych, bądź też zostaje wchłonięte przez dziecko, które przeżyło. Może się to wydawać nieprawdopodobne ale okazuje się, że tak wczesne doświadczenie utraty, zapisuje się bardzo głęboko w dziecku, które przeżyło i manifestuje się w jego późniejszym życiu już poza brzuchem mamy. Dramat jest tym większy, że osoby takie są zupełnie nieświadome faktu przeżycia straty jeszcze w brzuchu mamy. Straty nie byle jakiej, bo straty bliźniaczego rodzeństwa. Nie ma na całym świecie bliższej relacji, niż relacja bliźniąt. O stracie tej zazwyczaj nie wie też sama mama, gdyż działo się to na bardzo wczesnym etapie ciąży. Niekiedy matki przypominają sobie, że miały jakieś drobne krwawienia (choć nie jest to obligatoryjne) na początku ciąży ale ponieważ lekarze zapewniali, że wszystko przebiega prawidłowo, nie miały możliwości dowiedzenia się, co się tak naprawdę wydarzyło. Zatem osoby, które przeżyły taki dramat w brzuchu mamy, zazwyczaj nie mają go w świadomej pamięci. Ciało natomiast pamięta wszystko i ta trauma, jak każda inna, zapisuje się właśnie na poziomie ciała. I jak każda inna, cały czas szuka okazji do bycia uwolnioną. Stąd te różne trudne perypetie bliźniaka, który przeżył. Stworzenie odpowiednich warunków do tego, by dotrzeć do nagromadzonych w ciele uczuć i emocji, daje szansę na uwolnienie tego ładunku, co w praktyce powoduje, że zaczyna się zmieniać paradygmat sprzęgania się ze światem, czyli mówiąc prostym językiem zaczyna w naszym życiu pojawiać się coś nowego. Coś czego nie było do tej pory. I w ogóle więcej jest życia w samym życiu. Bo tak długo, jak długo jesteśmy przy nieprzeżytej stracie, tak długo jesteśmy zatrzymani przy śmierci, co skutecznie utrudnia nam pójście do życia. Natomiast przeżycie tych wszystkich uczuć i emocji będących wynikiem straty, sprawia że już nie musimy zatrzymywać się przy śmierci. Że już nie musimy tracić.
Że już możemy ŻYĆ.
Dawid Urbanowski



