Krótka historia o braniu i dawaniu.

Aby relacja między dwojgiem ludzi (małżeńska, partnerska, przyjacielska…) mogła być w harmonii, a zatem w takim zdrowym przepływie, to konieczne jest zachowanie równowagi w braniu i dawaniu. Równowaga ta jest możliwa, tylko w relacjach równorzędnych, czyli takich, gdzie spotyka się równy z równym. Dorosły z dorosłym. Nie ma jej natomiast w relacjach nierównorzędnych, czyli takich, gdzie spotyka się ktoś większy z kimś mniejszym. Naturalnym przykładem takiej relacji jest rodzic i dziecko.
Współcześnie obserwuje się, że mimo iż spotkać się mogą ze sobą dwie osoby metrykalnie dorosłe, to dosyć często łączą się one wg schematu opiekun-opiekowany, a to jest nic innego, jak schemat rodzic-dziecko. I ten, który jest tu opiekunem dużo z siebie daje, a ten, który jest opiekowanym, bierze. Prędzej, czy później osoba w roli opiekuna czuje się wyeksploatowana (przecież tyle z siebie daje, a nikt tego nie docenia) i nieposzanowana, zupełnie nie widząc swojego udziału w tej grze. Złota zasada mówi, że aby równowaga mogła być zachowana, to w momencie gdy coś dałem, to ten obdarowany jakoś mi to wyrównuje i odwrotnie, gdy ja dostałem, to wyrównuje temu, który mi dał. W ten sposób zdrowy balans jest zachowany. Schody się zaczynają, gdy mam załóżmy tą tendencję do bycia opiekunem w relacji, a to wiąże się między innymi z tym, że często daję, nawet gdy mnie ktoś o to nie prosi. Więc nie dziwota, że ten ktoś mi potem nie wyrównuję, bo on nawet nie chciał dostać tego, co dostał. Ba, on nawet nieraz i mi wyrównuje ale tylko w takim zakresie, w jakim czuje, że skorzystał, tylko ja tego nie widzę. Żeby lepiej zobrazować, o co tu chodzi lubię przytaczać taki prosty przykład z gitarą. Wyobraź sobie, że przychodzi do Ciebie znajomy z prośbą, czy nie pożyczyłbyś mu gitary na kilka dni. Ty oczywiście się zgadzasz, a ponieważ masz te predyspozycje do bycia opiekunem, to oprócz gitary, pożyczasz mu jeszcze książki z chwytami, voucher na bezpłatną lekcje gry na gitarze, plus udostępniasz mu link do super lekcji gry na gitarze online. Cały sęk w tym, że Twój znajomy O TO NIE PROSIŁ!!! ON CHCE POŻYCZYĆ GITARĘ!!! KROPKA!!! A ponieważ obawia się, że jak Ci powie, że wysrane ma na książki, voucher i link, to mu gitary nie pożyczysz, to Ci tego nie mówi. Bierze gitarę i to wszystko, następnie korzysta tylko z gitary, a całą resztę wyrzuca w kąt i po kilku dniach po prostu oddaje Ci gitarę plus to wszystko, co dałeś mu ponad, ku Twojemu oburzeniu, że on w żaden chwalebny sposób nie wypowiedział się na temat tych wszystkich dobrodziejstw, które od Ciebie dostał. Raz jeszcze napiszę, że mowy chwalebnej nie będzie, BO ON TEGO NIE CHCIAŁ, więc nie dziw się, że wyrównał Ci tylko w takim zakresie, w jakim sam skorzystał. Aby jeszcze bardziej zobrazować o co tu chodzi lubię porównać naszą energię (bo tym tak wprawdzie obdarowujemy innych), do waluty. Czyli jeżeli nasza energia jest jak pieniądz, to w przypadku tych opiekuńczych tendencji sprawa, by wyglądała tak, że idę do sklepu kupić bułki i gdy ekspedientka mi mówi „proszę 3,50 zł”, to ja daję jej dychę i mówię „reszty nie trzeba”, a potem wkurwiam się, że mi brakuje kasy do końca miesiąca.

Co jest tu panaceum, na przywrócenie równowagi? Po pierwsze nauczyć się słuchać, czego ludzie od nas potrzebują i dawać im to, czego potrzebują (pod warunkiem, że to mam i chce to dać), ni mniej nie więcej. Po drugie nauczyć się obserwować, które relacje nas zasilają (w sensie, w których jest równowaga w braniu i dawaniu), a które na nas tylko pasożytują i zacząć świadomie inwestować swój strumień energii.

Dawid Urbanowski