Drugim z omawianych na łamach tego bloga, porządkiem systemowym, jest porządek w zakresie WIĘZI. Mówi on o tym, że mamy więzi z członkami naszego systemu rodowego i nie jest to, w żadnym stopniu zależne od odległości, która nas z nimi dzieli. Wiemy już z poprzednich artykułów z serii „O Ustawieniach Systemowych – bez tajemnic.”, że system potrzebuje PORZĄDKU i że sytuacje, w których porządek jest nieuszanowany, odbijają się rozmaitymi konsekwencjami w życiu członków systemu, w tym i nas, czy naszych dzieci. Kiedy zatem możemy mówić o nieuszanowaniu porządku w zakresie więzi? Odpowiadając tak na poziomie ogółu, to o łamaniu tego prawa będziemy mówili wszędzie tam, gdzie następuje zanegowanie faktu istnienia więzi pomiędzy członkami sytemu. Manifestować się to może, po przez różne sytuacje życiowe. Jedną z dosyć powszechnych jest np. rozwód rodziców. Żeby nie doszło tu do złamania porządku w zakresie więzi, rozwodzący się małżonkowie musieliby przyjąć, że dziecko potrzebuję obojga rodziców i RÓWNEGO PRAWA DO KOCHANIA MAMY i TATY. Podchodząc dojrzale do tego trudnego doświadczenia jakim jest rozstanie, uznali by również fakt rozwiązania relacji małżeńskiej i niemożności rozwiązania relacji rodzicielskiej, bowiem rodzicami będą do końca swoich dni. Wówczas możliwym się staje taki model postępowania, w którym każde z nich z osobna opiekuje się swoimi złamanymi w wyniku rozstania sercami (czy to przy użyciu zasobów własnych, czy korzystając ze wsparcia specjalistów), a do wspólnej płaszczyzny kontaktów wnoszą kwestie związane ze sprawowaniem rodzicielstwa. Nie będzie pewnie dla nikogo zaskoczeniem, że takie zaopiekowanie sytuacji ma miejsce stosunkowo rzadko. Częściej obserwujemy postępowanie, które poetycko możemy nazwać dramatem w trzech aktach, w którym poranieni emocjonalnie rodzice, toczą ze sobą walkę, w której kartą przetargową jest dziecko. Dla dziecka z kolei, sytuacja ta ma najczęściej tragiczne w skutkach konsekwencje. Dziecko bowiem, jest W POŁOWIE Z MAMY W POŁOWIE Z MAMY i ma WIĘŹ Z KAŻDYM Z NICH, czy się to komuś podoba, czy nie. Gdy słyszy od jednego rodzica negatywne komunikaty na temat tego drugiego, to tak jakby słyszało negatywne komunikaty na temat połowy siebie. W Polsce dosyć często obserwuje się sytuacje, w której dziecko zostaje głównie przy matce, a ojciec jest, nazwijmy to, dochodzący, czyli np. sprawuje opiekę weekendowo. Są też, w cale nie takie rzadkie sytuacje, że ojciec się wyautował, czy też dał się wyautować i nie jest fizycznie obecny w życiu dziecka wcale. W takich przypadkach, dziecko najczęściej przyjmuje narracje matki (często negatywną) na temat tego jaki był ojciec, ale najczęściej matki nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób dziecko, na poziomie nieświadomym, przyjmuje również negatywną narracje na temat połowy siebie. Pojawiają się też pomysły, że skoro ojca nie ma, to nie ma mowy o żadnej z nim więzi. Potem pojawia się w życiu tego dziecka nowy partner mamy i dorabiana jest do tego kolejna narracja, że nie ważne kto spłodził, ważne kto wychował. Narracja ta, jest właśnie jednym z przykładów nieuszanowania porządku w zakresie więzi. Owszem nowy partner mamy może dużo wnieść do życia dziecka i być bardzo istotną męską figurą, od której dziecko będzie mogło sobie dużo wziąć. Nigdy natomiast nie stanie się on lepszym ojcem, ani nawet jakimkolwiek ojcem, bo dziecko to ma jednego jedynego ojca i jest nim ojciec biologiczny, bez względu na wszystko. Nieuszanowanie tego faktu, najczęściej owocuje tym, że w dziecko zaczyna funkcjonować w takiej podwójnej lojalności (czy jak kto woli, więzi). W jawnej lojalności będzie z mamą i na poziomie jawnym będzie również miało przyjętą narrację mamy na temat taty. Na poziomie niejawnym będzie w lojalności względem taty, bardzo często podświadomie zachowując się podobnie jak on, nawet jeśli ostatni raz, miało z nim kontakt w okresie niemowlęcym. W ten sposób dziecko będzie „pokazywać”, że ma z tatą więź. Obserwuje się, że im bardziej więź jest nieuszanowana, tym bardziej będą się pojawiać u dziecka zachowania płynące z poziomu podświadomego, przypominające o tym, że w tym systemie panuje nieporządek. Więź ma ogromne znaczenie. Pracując terapeutycznie od wielu lat, niejednokrotnie miałem okazje towarzyszyć rodzicom, którzy dokonali adopcji. Bardzo często byli to rodzice bardzo świadomi, sprawujący opiekę nad adoptowanymi dziećmi modelowo. Ogromnym zaskoczeniem dla nich często było to, że dzieci te zachowywały się tak, jakby odebrały zupełnie inny rodzaj wychowania, lub mówiąc jeszcze inaczej, jakby dorastały w innym domu. Dzieci, które dostały dużo miłości, żyły w ciepłej rodzinnej atmosferze, pełnej szacunku, ale też i zdrowych granic, często kradły, popadały w konflikty z prawem, dosyć często wcześnie zaczęły używać substancji psychoaktywnych, samookaleczały się i prezentowały jeszcze całą masę innych, mówiąc delikatnie, trudnych zachowań. Obserwowalna była w tych sytuacjach reguła, że im mniej uznania faktu, że te dzieci pochodzą ze swoich biologicznych systemów rodzinnych (realizowana np. po przez takie wynikające oczywiście z dobrych intencji zdanie, że my stworzymy im lepszy dom, czyli w domyśle, będziemy lepszymi rodzicami), tym więcej trudnych zachowań u dzieci, bowiem dzieci są POŁĄCZONE WIĘZIĄ ze swoimi BIOLOGICZNYMI RODZICAMI niezależnie od tego, czy oni funkcjonowali w ich życiu, czy nie i potrzebują USZANOWANIA tego faktu.
Mówiąc już tak trochę bardziej ogólnie o porządku w zakresie WIĘZI, obserwuje się, że SYSTEM POTRZEBUJE, ABY WSZYSKIE WIĘZI BYŁY USZANOWANE. Niekiedy, gdy dzielimy jakiś trudny los z członkami naszego rodu, czy to rodzicami, czy może rodzeństwem etc. to przychodzi nam taki pomysł, że najlepszym rozwiązaniem będzie się odciąć. I być może są takie historie ludzkie, w których lepiej nam się żyje, gdy np. nie utrzymujemy z kimś kontaktu, należy jednak pamiętać, że to w żaden sposób nie rozwiązuje więzi, którą mamy z tymi, z którymi się nie widujemy. Więzi nie da się odciąć i jeśli zależy nam na tym, aby nie wprowadzać nieporządków do naszych systemów, warto jest ten fakt po prostu uszanować. Wówczas z trochę „innego miejsca” i pewnie z innej intencji możemy realizować to bycie w dystansie i wtedy może to nam bardziej służyć.
Dawid Urbanowski



