Pierwszy z porządków systemowych (albo jak kto woli, porządków miłości), to porządek w zakresie PRZYNALEŻNOŚCI. I pisząc pierwszy, nie mam na myśli jakiejś sztywno ustalonej kolejności, tylko to, że opisuję go jako pierwszy, bo równie dobrze mógłbym tu opisać porządek w zakresie WIĘZI, czy każdy z pozostałych. Mówi on o tym, że każdy członek systemu ma PRAWO PRZYNALEŻEĆ DO SYSTEMU. Czym jest zatem SYSTEM? Znane jest od dawna powiedzenie, które przypisuje się Arystotelesowi, które mówi, że „Całość jest większa niż suma jej części”. Zdanie to upodobała sobie psychologia i często przytacza je przy omawianiu właśnie działania systemów rodzinnych. Za podstawowy system rodzinny możemy uznać związek MĘŻCZYZNY I KOBIETY. Mimo, że składa się on z dwóch elementów, to możemy wyróżnić w nim TRZY WARTOŚCI. Są to: JA MĘŻCZYNY, które on wnosi do związku, JA KOBIETY, które ona również wnosi do związku i w wyniku podjęcia decyzji o byciu razem, powstaje trzecia wartości, którą możemy nazwać MY. I w obrębie tego MY doskonale będziemy mogli zauważyć działanie PORZĄDKÓW MIŁOŚCI. Ta trzecia wartość w postaci MY będzie w pewnym sensie funkcjonować, niczym odrębny byt, którego funkcjonowanie będzie zależeć od tego, co MĘŻCZYZNA I KOBIETA, którzy powołali je do życia, z nią robią, a oni będą zależni od tego, jak ta trzecia wartość będzie się miała. To powołane przez nich MY, będzie w pewnym sensie „potrzebowało”, aby oni, używając nomenklatury hellingerowskiej, dbali o porządek w systemie. Czyli ten MĘŻCZYZNA z tą KOBIETĄ będą działać w pewnym systemie, który działa na pewnych zasadach. Oczywiście każde z nich pojawiło się na tym świecie za sprawą swoich RODZICÓW, a więc jego i jej MAMA i jego i jej TATA, również należą do sytemu. Rodzice też mieli swoich rodziców, którzy również należą do sytemu itd. Jeśli tak popatrzymy wstecz, za nasze plecy, to okaże się, że ŻYCIE do nas przyszło, po przez tych wszystkich ludzi, którzy byli przed nami, czyli NASZYCH PRZODKÓW. I wracając do zdania Arystotelesa, które mówi, że „Całość jest większa niż suma jej części”, możemy zaobserwować, że w systemie jesteśmy połączeni „niewidzialną nicią” ze wszystkimi jego członkami, a działanie sytemu w skrócie można zobrazować zdaniem, że każdy oddziałuje na każdego. Dobrym zobrazowaniem tego faktu, pochodzącym ze świata natury, są drzewa w lesie. Okazuje się, że są one połączone pod ziemią skomplikowanym systemem korzeniowym i mimo, że na zewnątrz rosną odrębnie, to funkcjonują w pewnym sensie, niczym jeden organizm. Gdy jedno drzewo choruje, pozostałe je leczą. I idąc już wreszcie do PRAWA PRZYNALEŻNOŚCI, możemy powiedzieć, że SYSTEM POTRZEBUJE WIDZIEĆ WSZYSTKICH, KTÓRZY DO NIEGO NALEŻĄ. Każdy ma w nim swoje miejsce i każdy potrzebuje w pewnym sensie być uszanowany. Gdy z jakiegoś powodu przestajemy mówić o jakimś członku naszego sytemu, niekiedy zachowujemy się jakby go faktycznie nie było, dokonujemy WYKLUCZENIA. Jak już wspomniałem wcześniej, system potrzebuje widzieć wszystkich, zatem będzie w pewnym sensie niejako „przypominał” nam o tym, którego wykluczyliśmy. Załóżmy, że mieliśmy dziadka, który był uzależnionym od alkoholu, pozbawionym empatii przemocowcem. Za sprawą tego jaki był i co robił, babcia postanowiła od niego odejść i zapomnieć o nim. Dlatego od momentu rozstania, przestała w ogóle o nim mówić i zachowywała się tak, jakby go nie było. W rodzinie powstała taka cicha zmowa milczenia, że o dziadku się nie mówi. Nie mówiły o nim jego dzieci, stojąc w jawnej lojalności ze swoją mamą, czyli babcią z tej opowieści i dziś wnuki, w zasadzie nic o nim nie widzą. Mamy tu taki hipotetyczny (ale obserwowalny w wielu historiach ludzkich) przykład złamania PRAWA PRZYNALEŻNOŚCI i dokonania WYKLUCZENIA. Jakie mogą być tego konsekwencje? Może być tak, że dziś jeden z wnuczków, będzie w pewnym sensie o tym dziadku „przypominać”, zachowując się praktycznie tak jak on, pomimo odebrania zupełnie innego wychowania i innych doświadczeń życiowych. I to, co może wydawać się niesamowite, choć powtarzalne nader często, może on nawet mówić takie same zdania, które wypowiadał dziadek. W ustawieniach mówi się, że stanął on w ślepej lojalności, czy inaczej ślepej miłości do tegoż dziadka i wziął na siebie ciężar związany z przywróceniem porządku w systemie, a przywróceniem porządku byłoby tu uznanie i uszanowanie, że ten dziadek, mimo iż był jaki był, to był i żył i do systemu należy, a także uznanie faktu, że życie, które dziś żyjemy, przyszło do nas również i za jego pośrednictwem. Mówiąc prościej, gdyby go nie było, to by nas nie było. Przyjęcie tego faktu, jest również związane z przyjęciem tego, że mamy w sobie jakości tego dziadka. Pracując metodą Ustawień Systemowych w takim przypadku, możliwe jest przywrócenie porządku po przez PRZYJĘCIE I UZNANIE istnienia dziadka, a tym samym zwolnienie wnuka z „obowiązku przypominania” o nim. To przyjęcie i uznanie musi zaistnieć na płaszczyźnie głębszej, niż tylko intelektualna.
To oczywiście tylko jeden z bardzo wielu przykładów, mówiący o konsekwencjach łamania porządku w zakresie PRZYNALEŻNOŚCI. To co jest jeszcze istotne w tym temacie, to fakt, że do systemu przynależą nie tylko Ci, o których wiemy. Członkami systemu są również Ci, o których możemy nie wiedzieć. W tej grupie mogą być : poronione lub abortowane dzieci, kochanki, czy kochankowie (nasi, rodziców, dziadków…), byli partnerzy (nasi, rodziców, dziadków…), nienarodzone dzieci z ciąży bliźniaczych. Może się też tak zdarzyć, że do systemu przynależeć będą osoby, które w jakimś znacznym stopniu wywarły wpływ na któregoś z członków rodu np. Niemiec, który zabił dziadka w czasie wojny, lub odwrotnie, Niemiec którego dziadek zabił. Niemal każda rodzina ma swoje tajemnice, czy tzw. „trupy w szafie”, a wiemy już nie od dziś, że to, co ukryte, schowane pod dywan, działa na nas ze zdwojoną siłą. Na szczęście możliwa jest praca w kierunku odwikłania poplątanych losów rodzinnych i przywrócenia porządku w naszych systemach. Potrzebna jest tylko DECYZJA i ODWAGA, by zajrzeć tam, gdzie wcześniej nikt nie chciał (czy nie potrafił) zajrzeć.
Dawid Urbanowski



