Czy jestem uzależniony cz. 3?

Jak już coś robię, to lubię to robić solidnie, a ponieważ uważam temat uzależnień za bardzo istotny, zależało mi na tym, by podzielić się z Wami taką porcją wiedzy, która nie będzie przytłaczającym akademickim bełkotem, a jednocześnie w stosunkowo syntetycznej formie dostarczy Wam najistotniejszych danych w poruszanym temacie. I tak, wychodząc na przeciw temu wyzwaniu, powstał trzeci, domykający post w tym temacie.

Wiemy już, że uzależnienie to choroba, która swoje korzenie ma w jakimś bolesnym braku. Wiemy też, że najczęściej brak ten związany jest z ojcem. Ojca szukamy w doświadczeniach granicznych. To stąd ciągle przekraczamy kolejną granicę i kolejną, w duszy licząc, że może gdzieś tam w końcu spotkamy tatę, który nas zatrzyma. Wiemy też, że to ze ktoś pije, ćpa, nałogowo oddaje się hazardowi, czy zakupom w sieci, to tylko objawy. Objawy choroby, która zagnieździła się w naszym wnętrzu. I wreszcie wiemy, że chorobę tą stanowią trzy mechanizmy opisane w poprzednim poście, które przejmują kontrolę nad naszym życiem. To te właśnie mechanizmy czynią człowieka uzależnionego, człowiekiem chorym. Póki co, doświadczenia i wiedzę mamy taką, że UZALEŻNIENIE JEST CHOROBĄ CHRONICZNĄ. To znaczy, że jak już się w nas te trzy wirusy osadziły, to już sobie tam będą z nami do końca naszych dni. Ale pozytywną wiadomością jest to, że MECHANIZMY TE MOŻNA WYGASIĆ. A wygaszając je, możemy żyć w zdrowiu czerpiąc radość ze zdrowego trzeźwego życia. Zatem jak wygasić ów mechanizmy? Najprościej mówiąc, PRZESTAJĄC DOSTARCZAĆ IM PALIWA. A paliwem dla tych mechanizmów jest, to od czego się uzależniliśmy. Dla człowieka uzależnionego od alkoholu, będzie to alkohol, dla uzależnionego od hazardu, hazard etc. Wiedzieć też warto, że mechanizmy te jeszcze dosyć długo funkcjonują na zasilaniu awaryjnym, czyli to, że powstrzymam się od picia przez dzień, tydzień, czy miesiąc, to nie wystarczy, by skutecznie je wygasić. Osobiście nie lubię mierzyć człowieka przysłowiową linijką i wrzucać wszystkich do jednego worka, podając jakiś standardowy wymiar czasu potrzebny do skutecznego wygaszania mechanizmów uzależnień, ale żeby nie zostawić tematu na zbyt uogólnionej stopie, napiszę że w przybliżeniu takie skuteczne wygaszanie trwa około roku, pod warunkiem, że nie mieliśmy na przestrzeni tego roku, żadnej wpadki. I tu się zaczynają schody. A w zasadzie jeśli macie to szczęście, że mechanizmy uzależnień się w Was nie rozpanoszyły, to to co za chwilę napiszę, nie wywoła w Was prawdopodobnie, żadnych wyraźnych emocji. Jeśli jednak jakieś trudne emocje się pojawią, to traktuj je proszę w kategoriach poważnej czerwonej lampki. Ale do rzeczy. Minął rok, mechanizmy uzależnień nie dają znać o sobie i co dalej. Większość osób na początku swojej drogi z tematem uzależnień, marzy o tym, by dojść do tego momentu, w którym będą mogli wrócić do kontrolowanego picia. Natomiast sprawa się ma tak, że MECHANIZMY MOŻNA WYGASIĆ, ALE NIE MOŻNA ICH WYJĄĆ. W praktyce oznacza to tyle, że w momencie, gdy wrócimy do picia, ćpania, czy tych innych czynności, którym się nałogowo oddawaliśmy, to DOSTARCZYMY MECHANIZMOM PALIWA i karuzela kręcić się będzie dalej. Zatem doświadczenia jak i wiedza jaką posiadamy w tym temacie wyraźnie wskazują na to, że nie da się wrócić do kontrolowanego zażywania bez ponownego uruchomienia mechanizmów. Zatem ten umowny pierwszy rok pracy terapeutycznej, której celem jest wygaszenie mechanizmów, to taki początek drogi. Możemy go nazwać TERAPIĄ ODWYKOWĄ. I po wykonaniu tego pierwszego kroku, dosyć istotny jest drugi, który możemy nazwać TERAPIĄ NAWYKOWĄ. Czyli mówiąc w skrócie, jak nauczyć się zdrowo żyć.

W poprzednim poście wspomniałem jeszcze o tzw. kryteriach uzależnień i temu zagadnieniu chciałbym dać jeszcze trochę przestrzeni w tym poście. Czym są ów kryteria? Otóż są one narzędziem służącym do diagnozy uzależnień. Czyli człowiek, który spełnia kryteria uzależnień jest człowiekiem uzależnionym. Kryteriów tych mamy pięć i już śpieszę się nimi z Wami podzielić.

1. Kryterium to PRZYMUS ZAŻYWANIA. Tylko jeśli człowieka uzależnionego zapytacie, czy odczuwa przymus zażywania, to Wam powie, że chyba Was pojebało i poda całą masę racjonalizacji mających na celu przekonać Was i siebie samego, że żadnego przymusu nie ma. Zatem jak stwierdzić, czy to kryterium jest spełnione? Z mojej praktyki, świetnie się tu sprawdza takie podkryterium ORGANIZACJA ŻYCIA WOKÓŁ UŻYWKI LUB ZACHOWANIA. Czyli tłumacząc to na przykładzie czołowego polskiego uzależnienia, jakim jest alkoholizm, człowiek taki będzie miał tak zorganizowane życie, by mieć cały czas komfort dostępu do używki. Zazwyczaj w lodówce zawsze będzie miał alkohol. Nie musi go w danym momencie pić ale ważne, że w lodówce jest. Znajomych będzie miał głównie tych pijących. Z tymi niepijącymi będzie miał dużo rzadszy kontakt albo wcale. No bo przecież, kto nie pije ten podpierdala, co nie? Rytm jego życia będzie wyznaczał alkohol. Czyli jeśli jest to takie weekendowe picie, to będzie on żył od weekendu do weekendu. I taki weekend, gdzie nie będzie picia będzie przez niego traktowany w kategoriach straty.

2. Kryterium to ZMIANA TOLERANCJI. Oznacza to mniej więcej tyle, że człowiek taki, kiedyś aby poczuć ten przyjemny rauszyk, potrzebował wypić dwa piwa, a teraz aby to poczuć potrzebuje wypić piw pięć. Znam osobiście ludzi, którzy aby poczuć ten przyjemny stan muszą wypić piw dwadzieścia. Czyli organizm uodparnia się na działanie neurotoksyny i stąd potrzebujemy sobie wprowadzić do krwiobiegu więcej tej trucizny, żeby efekt był taka samo zadowalający, jak wcześniej. Warto też nadmienić, że gdy już jesteśmy solidnie zniszczeni przez alkohol, to tolerancja na niego znów spada. Czyli ktoś, kto wypijał te dwadzieścia piw, teraz wypija jedno i jest nawalony w trzy dupy. Ale to się dzieje po wielu latach życia z tą chorobą.

3. Kryterium to UTRATA KONTROLI. Najprościej mówiąc jest to utrata kontroli nad piciem. Czyli, ktoś kto po alkoholu nieraz już narobił jakiś głupot, postanawia, że na kolejnej imprezie wypija tylko dwa piwa i grzecznie wraca do domu. I gdy on się tak sam ze sobą umawia, to NAPRAWDĘ W TO WIERZY. Tylko że po wypiciu tego jednego piwa TA UMOWA PRZESTAŁA OBOWIĄZYWAĆ. I znów pił do upadłego.

4. Kryterium to ZESPÓŁ ABSTYNENCKI, zwany również OBJAWAMI ODSTWIENNYMI. Aby to kryterium wystąpiło musimy na nie trochę popracować. Najczęściej obserwowalne jest ono u ludzi, którzy piją ciągami. I po takich kilku dniach picia ktoś wstaje i ma mega kaca. Wyobraźcie sobie najgorszego kaca jakiego mieliście w życiu, a teraz pomnóżcie go razy 10. Bo tak się mniej więcej czuje ktoś, kogo dotknął zespół abstynencki. I tu pojawia się bardzo ważny moment. Człowiek ze zdrowym instynktem przetrwania, gdy się czymś zatruł, to na samą myśl o tym, czym się struł będzie miał odruch wymiotny. Tymczasem człowiek dotknięty uzależnieniem co w tym momencie zrobi? Zastosuje się do maksymy CZYM SIĘ STRUŁEŚ, TYM SIĘ LECZ i sięgnie po tzw. klina. I klin ten spełni swoją rolę, bo dostarczając organizmowi kolejną dawkę trucizny sprawi, że ten przestanie rozpaczliwie o nią wołać.

5. Kryterium brzmi lakonicznie, bo jest to ZAŻYWANIE MIMO WIEDZY O SZKODLIWOŚCI. Na każdej puszce piwa, czy paczce papierosów jest napisane SZKODZI ZDROWIU, a mimo to nie przeszkadza to zazwyczaj w konsumpcji. Czyli wiedzę o szkodliwości mamy, a jednak zażywamy. Więc jak stwierdzić obecność tego kryterium? Tu znów posłużę się pewnym podkryterium jakim są STRATY. Czyli mówimy tu o sytuacji, w której człowiek ma wiedzę o tym, że na skutek picia poniósł jakieś straty, czyli może ma już dziurawą wątrobą, lub zabrali mu prawo jazdy za jazdę pod wpływem, albo wrócił do domu, a tu żony i dzieci nie ma, bo mieli już dość i mimo to ten ktoś nadal pije.

Kiedy więc mówimy o uzależnieniu? Gdy spełnione są trzy kryteria z pięciu. Gdy spełnione jest pięć kryteriów będziemy co najwyżej mówili o uzależnieniu pełną gębą. Dwa kryteria z pięciu, to tzw. zażywanie ryzykowne, czyli jesteśmy na krawędzi i jeśli nie wyhamujemy, to za chwilę nam to trzecie kryterium wskoczy.

A CZY TY JESTEŚ UZALEŻNIONY?

Dawid Urbanowski