Znane porzekadło mówi, że „Historia lubi się powtarzać”. W tych starych powiedzeniach często ukryta jest mądrość. Mądrość pokoleń. Nasi przodkowie żyli w nieco innym świecie. Nieco innym, nie znaczy lepszym, czy gorszym. Każde czasy mają swoje plusy i minusy i mam taką refleksję, że prowadzenie tzw. dobrego życia (niezależnie od czasów) jest kompilacją umiejętności korzystania z plusów i mądrego radzenia sobie z minusami. Tak więc nasi przodkowie żyli w nieco innym świecie, w którym nie atakowała ich tak ogromna ilość bodźców, które całkiem skutecznie kradną ludzką uwagę. Mniejsza ilość bodźców sprzyjała obserwacji i refleksji, które potem ubierały się w różne znane powiedzenia, które przetrwały do dziś i nic nie straciły na swojej aktualności.” Historia lubi się powtarzać”, to sentencja, która ewidentnie powstała na bazie obserwacji natury Życia i działania Losu. Dziś, gdy na poziomie nauki i świadomych doświadczeń mamy zbadanych wiele zjawisk, możemy zobaczyć ogromną, często bezlitosną i precyzyjną prawdę, która stoi za tym zdaniem. Wiemy już, że do harmonijnego rozwoju potrzebujemy warunków, w których możemy bezpiecznie przeżywać wszelakie stany emocjonalne. Bezpiecznie przeżywać, znaczy ni mniej, ni więcej odczuwać i uwalniać. W ten sposób emocje pełnią swoją pierwotną funkcję, czyli informują nas o czymś i dają pewien impuls do działania. Oczywiście konieczne jest, aby odbywało się to w harmonii z umysłem, bo gdy tego zabraknie to działamy najczęściej afektywnie. No ale teoria teorią, a proza życia swoje. W naszym rozwoju było i jest wiele sytuacji, które stanowią swoistą przeszkodę w tym bezpiecznym przeżywaniu, począwszy od rodziców, którzy nie zawsze potrafili nas przyjąć z każdym stanem emocjonalnym, a kończąc na różnych mniej lub bardziej traumatycznych wydarzeniach, które spotykały nas na naszej drodze. Za każdym razem, gdy nie było bezpiecznych warunków do przeżywania emocji, musieliśmy zatrzymać je w sobie, w naszych ciałach. Emocja nie uwolniona nie znika, tylko zostaje w nas do momentu uwolnienia. Niekiedy 20, niekiedy 30 i więcej lat, a czasem nawet i całe życie, bowiem do zatrzymania tych emocji w sobie potrzebny jest mechanizm obronny, którym najczęściej jest wyparcie, a tam, gdzie było wyparcie przestajemy czuć, to co wyparliśmy, a skoro przestaliśmy czuć, to zwyczajnie nie wiemy, że coś jest w nas zatrzymane i potrzebuje być uwolnione. Tak więc świadomie nie wiemy, że nosimy pewne ciężary w sobie, natomiast podświadomie wiemy o wszystkim i nasza podświadomość cały czas próbuje przypominać nam o tych ciężarach, które nosimy w środku. W jaki sposób to robi? Najczęściej komunikuje się z nami na poziomie ciała i zdrowia i tu pojawiają się różne dolegliwości, czy choroby. Podświadomość komunikuje się z nami również po przez tzw. Los i stąd się biorą pewne powtarzające się sytuacje w naszym życiu. Są ludzie, których ciągle ktoś oszukuje, jak nie w związku, to w relacjach przyjacielskich, czy zawodowych. Są ludzie, którzy ciągle tracą. Tracą ważnych ludzi, tracą dobra materialne, niekiedy nieruchomości, czy pieniądze. Są ludzie, którzy gdzie nie pójdą, to znajdzie się tam ktoś, kto będzie im granicę przekraczać, zupełnie tak, jakby mieli napisane na czole „kopnij mnie”. Są ludzie, którzy ciągle czują się nieszczęśliwi w związkach. Scenariusz za każdym razem jest podobny. Zakochują się w kimś, kto początkowo wydaje się być właśnie tym jednym jedynym, czy tą jedną jedyną, apotem dramat ten sam, co zawsze tylko twarze coraz to nowe. Emocja, która kiedyś nie mogła być uwolniona, bo niebezpiecznie było ją uwalniać, cały czas chce być uwolniona i stąd się biorą te wszystkie powtarzające się wydarzenie, czy problemy zdrowotne. Podświadomość ciągle do nas mówi, tylko żeby usłyszeć, co mówi, musimy przestać patrzeć bezpośrednio na te wszystkie wydarzenia na zewnątrz, tylko wsłuchać się w swoje wnętrze z intencją usłyszenia, jaka prawda we mnie, chce w końcu być zobaczona i ujrzeć światło dzienne. Ktoś, kto ma ciągle przekraczane granice, być może odkryje w sobie ogromne pokłady złości, gniewu, czy wkurwa, które nosi w sobie od dziecka. Odpowiednia praca z tym ładunkiem przywróci mu Moc do stawiania granic. Ktoś, kto ciągle traci, być może odkryje w sobie ogromne pokładu smutku, żalu i bólu po jakiejś stracie sprzed wielu lat, która nigdy nie była przeżyta. Odkrycie tych emocji przeżycie i uwolnienie, to jedyna praktyczna droga do tego, by pożegnać to, co niepożegnane, zwrócić się twarzą ku Życiu i przestać już tracić. Życie zawsze prowadzi nas ku więcej. Emocje raz wzbudzone nie znikają. Zostają w nas i czekają na moment, aż je odnajdziemy i uwolnimy. Jeśli tego nie zrobimy to w naszym życiu będą się ciągle powtarzać pewne historie, ale ta zależność nie ograniczy się tylko jednostkowo do naszego życia. Mamy już całkiem obszerną wiedzę o systemach rodzinnych. Rodzina to system naczyń powiązanych, w których każdy oddziałuje na każdego. System, to coś więcej niż suma elementów go tworzących. System działa niejako jak powołany do życia organizm i z punktu widzenia systemu ważne jest, by uwolnić, to co nieuwolnione, przeżyć to, co nieprzeżyte i jeśli proces przeżycia i uwolnienia nie nastąpi na poziomie jednostki, w której dane zatrzymanie emocji nastąpiło, to informacja ta nie zniknie z systemu nawet wraz ze śmiercią tej jednostki, tylko zostanie nadal nieuwolniona na poziomie systemu, a to co nieuwolnione potrzebuje być uwolnione, zatem ktoś z sytemu będzie dalej tą informacje niósł. I tu dochodzimy do esencji powiedzenia, że „Historia lubi się powtarzać.” Mamy liczne obserwacje, które pokazują, że jeśli nasz dziadek przykładowo stracił majątek na wojnie, to nasz ojciec również stracił swoją ziemię, a my mamy dziś komornika na hipotece. Bezlitosne są historie nadużyć seksualnych, których mnóstwo było w czasach wojny, a o których się po prostu nie mówiło. Gdy bariera milczenia opada, często okazuje się, że gwałtu doznała babka, potem mama, a dziś córka tej mamy, wnuczka baki i o zgrozo okazuje się, że każda z nich doznała gwałtu będąc w tym samym wieku. Tych historii jest ogrom… Dziś mamy czasy, w których mamy już i dobre warunki i świetne narzędzia, by skutecznie uwalniać to, co nieuwolnione, przeżywać to co nie przeżyte i Żyć pełnią życia. Zróbmy to. Jeśli nie dla siebie samych, to dla tych, którzy będą po nas.
Dawid Urbanowski



