Ile jeszcze?

Ile jeszcze? Tego cierpienia? Tych problemów? Tych powtarzających się raniących sytuacji? Czy istnieją odpowiedzi na te pytania? Często towarzyszę ludziom w takim właśnie momencie życia, gdy zadają sobie pytanie : „Ile jeszcze…”? Ponieważ jestem zwolennikiem zaprzęgania umysły do pracy na naszą korzyść (co ma tak sobie samopas galopować?), często zadaję inne pytanie. Czy to Ci służy? Albo: Co Ci daje zadawanie tego pytania? Gdy ja próbuję obcować z energią słów będących tematem tego artykułu, to plecy same mi się uginają pod ich ciężarem… Mam też, tą dosyć często powracającą refleksję popartą wieloletnią obserwacją, że tak długo jak skupiamy się na tym, czego nie chcemy, nie sprawia to, że to czego nie chcemy znika. Wręcz przeciwnie, jest tego więcej. Tymczasem droga do wyjścia z sytuacji trudnej często się zaczyna od odkrycia CZEGO JA CHCĘ. Druga refleksja (również poparta wieloletnią obserwacją) jest taka, że tam, gdzie jest bardzo ciężko, jest również OGROMNY POTENCJAŁ. Potencjał do zmiany. Powracające trudne sytuacje niejednokroć są jak lustra, które reprezentują nam coś, co ukryte, a co determinuje nasze życie. W takim ujęciu możemy powiedzieć, że trudne sytuacje, trudni ludzie przychodzą do nas niejako w służbie. Jeśli tak no to spojrzymy może się okazać, że jakaś trudność życiowa, która nas obecnie trapi stanie się błogosławieństwem. Klucz tkwi (jak zazwyczaj) w uczuciach i emocjach. Zatem jeśli stoisz obecnie w obliczu jakiejś trudności życiowej spróbuj zdjąć reflektor swojej uwagi z tematu, który Cię trapi i skieruj go do swojego wnętrza. Zadaj sobie pytanie CO CZUJESZ, w tym konkretnym momencie i jak już na nie odpowiesz, to „zerknij za plecy” Z jakich przeszłych sytuacji znasz to uczucie? Jakie wydarzenie było na tyle trudne, że postanowiłeś je wyprzeć, zapomnieć? To co wyparte nieustannie szuka okazji do ujrzenia światła dziennego. Być może wtedy, gdy to się działo byłeś za mały, by móc się z tym uporać. Skoro teraz ta sprawa do Ciebie powraca, widocznie jest to dobry moment, by uwolnić się od ciężaru, który łamie Twoje plecy. Nasz świadomy umysł wiele zapomina. Ciało pamięta wszystko.

Na koniec podzielę się pytaniem jakie często słyszę w gabinecie. Pytanie brzmi: Kiedy się te wszystkie problemy skończą? Mam to wrażenie, że nie przyszliśmy tu po to, by żyć życie pozbawione trudności. Zatem przychodzi mi taka refleksja, że być może te wszystkie problemy się kończą wtedy, gdy wykres EEG pokazuje linię płaską. Ale o tym być może kiedyś się przekonam. Wszyscy się przekonamy. To, co natomiast możemy zrobić, to zmienić swoje podejście do tych wszystkich trudnych sytuacji. Dzięki temu jest szansa, że życie stanie się jakby lżejsze mimo ciężarów, które nam oferuje.

 

Dawid Urbanowski