Czy szanujesz kobietę z którą żyjesz? Czy szanujesz mężczyznę z którym żyjesz? Czy szanujesz kobietę, która jest w Tobie? Czy szanujesz mężczyznę, który jest w Tobie? Mam takie wrażenie, że w temacie jakości męskich i żeńskich kiedyś było jakoś łatwiej. Łatwiej w sensie, że życie samo podpowiadało, które zadania, do kogo bardziej przynależą. Nikt się nie dziwił, że drewno w drewutni rąbał facet, albo że ten sam facet upolował dzika i przyniósł go do jaskini. Nikt się nie dziwił, że z tego dzika kobieta przygotowała ciepłą pożywną strawę i przygotowała ją używając do tego ognia rozpalonego z tegoż drewna, które porąbał mężczyzna. I tak żyli sobie, może spartańsko, może w surowych warunkach ale w HARMONII. RAZEM MOGLI WIĘCEJ! Nie było też niczym dziwnym, że syn po osiągnięciu pewnego wieku częściej towarzyszył ojcu, ucząc się i pomagając mu, a córka matce… Dziś już ta sprawa nie wygląda tak prosto. Może za sprawą tego, że nie musimy już rąbać drewna, polować na dziki i pilnować ognia, który ogrzewał jaskinie i służył do pieczenia potraw. A może bardziej za sprawą tego, że pogubiliśmy się w swoich jakościach, bowiem mam to usilne wrażenie, że ten pierwotny porządek jest cały czas aktualny, mimo że sceneria zmieniła się diametralnie. Dodatkowo jak okrasimy to jakimiś medialnymi hasłami w stylu „wojna damsko-męska”, to tego pogubienia będzie jeszcze więcej. No ale płynąc sobie tak dalej w tych rozważaniach, to z kim tak naprawdę walczymy? I po co? Co stoi za zdaniami typu „Baby są jakieś głupie” lub „Facet to świnia”? Mam to nieodparte wrażenie, że te komunikaty (i wiele innych w tym stylu) wypowiadają dzieci. Bo w świecie dojrzałych dorosłych nie ma głupich bab i świńskich facetów, tylko są KOBIETY I MĘŻCZYŹNI. I żadna strona nie jest lepsza od drugiej. OBIE SĄ JEDNAKOWO WARTOŚCIOWE, MIMO ŻE RÓŻNE OD SIEBIE. Wzajemnie możemy sobie pokazywać jak się mamy ze sobą samym w swoich jakościach wewnętrznych. My mężczyźni patrząc na kobiety, możemy poczuć na ile zintegrowaliśmy w sobie i ukochaliśmy swoje żeńskie. Wy kobiety możecie patrząc na nas mężczyzn doświadczyć na ile zintegrowałyście i ukochałyście swoje męskie. Możemy dzięki sobie doświadczyć na ile uporządkowane są nasze systemy rodowe. Bo za naszą wewnętrzną jakością męską stoi w pierwszej kolejności nasz TATA, a za nim DZIADEK, a za nim PRADZIADEK i.t.d. , a za jakością żeńską w pierwszej kolejności stoi nasza MAMA, a za nią BABCIA, a za nią PRABABCIA… Zatem zajrzyjmy do swoich wnętrz i uczciwie odpowiedzmy sobie na pytanie: CZY PRZYJMUJĘ SWOJĄ MAMĘ I SWOJEGO TATĘ W SOBIE? Czy przyjmuję, że te jakości, które są w nas, a przyszły do nas od naszych rodziców, są równowartościowe? Jedno nie jest lepsze od drugiego. OBIE SĄ POTRZEBNE! No i wreszcie, czy dostrzegamy to (My mężczyźni i Wy kobiety), jak pięknie możemy sobie WZAJEMNIE SŁUŻYĆ?
RAZEM MOŻEMY WIĘCEJ!
Dawid Urbanowski



