Nigdy nie znajdziesz tego, czego szukasz.

 

Po blisko siedemnastu latach pracy z ludźmi pozwolę sobie na może trochę zuchwały (a może wcale nie) wniosek, że przypuszczalnie na ziemi nie ma ani jednego metrykalnie dorosłego człowieka, który w swym wnętrzu nie miałby czegoś do dokochania, otulenia, przyjęcia, czy uwolnienia. Mam takie wrażenie, że takie jest po prostu ŻYCIE. Nasi Pradziadowie dali naszym Dziadkom tyle ile mieli. Zazwyczaj było to trochę więcej niż sami dostali. Nasi Dziadkowie dali naszym Rodzicom tyle ile dostali od swoich Rodziców plus trochę więcej. I wreszcie nasi Rodzice dali nam tyle ile dostali od naszych Dziadków, plus trochę więcej. DOSTALIŚMY TYLE ILE MOGLIŚMY DOSTAĆ. Ni mniej, nie więcej. Zatem my dziś mamy pewne zasoby, które nam służą (lub mogą nam służyć) i pewne deficyty, lub idąc za coachingową nomenklaturą, obszary do pracy. I te właśnie obszary do pracy w znacznym stopniu determinują nasze Życie. Odbywa się to w uproszczeniu wg zasady, że cały czas szukamy tego, czego nam brak, czego nie dostaliśmy, lub nie dostaliśmy w odpowiedniej ilości (wg naszego indywidualnego, subiektywnego odczucia). I najczęściej dzieje się to w sposób nieświadomy. Jeśli nie dostaliśmy odpowiedniej porcji uwagi, szukamy uwagi, jeśli brakuje nam miłości, szukamy miłości. Niekiedy zabrakło, któregoś z Rodziców, wówczas podświadomie szukamy go w innych ludziach, najczęściej partnerach, czy partnerkach, którzy albo są w jakiś sposób niedostępni (emocjonalnie lub fizycznie) albo są z nami przez jakiś czas, a później znikają, tak jak kiedyś zniknął z naszego Życia Ojciec lub Matka. Jeśli byliśmy niezauważani, mamy dziś głód bycia zauważonym, który realizujemy w paradoksalny sposób, po przez dawanie innym nadmiernej wręcz uwagi, bo gdzieś tam wewnątrz wierzymy, że jak tyle tej uwagi damy, to ten ktoś nas również zauważy. Tym czasem, najczęściej popadamy w relacje typu dawca-biorca, w której biorca weźmie ile chce i pójdzie sobie do swoich spraw, a my dalej zostajemy z tym głodem, nie zauważając tego, że daliśmy uwagę wszystkim dookoła tylko nie sobie samym. Bywa też tak, że zabrakło nam Rodzeństwa. Nieraz o tym wiemy, nieraz nie, ale nasze ciało pamięta wszystko i często tak szukamy Brata, czy Siostry, gdzieś tam na zewnątrz, w partnerach, czy partnerkach, lub w jakiś okolicznościach życia i finalnie zazwyczaj doświadczamy na jakimś poziomie straty. Może być to strata jakiejś relacji, strata materialna, finansowa, czy zdrowotna. I będziemy tracić tak długo, jak długo będziemy mieć uwagę na zewnątrz, w pewien sposób chroniąc się przed zajrzeniem do swego wnętrza i skonfrontowaniem się z noszonym tam bólem. Jakim bólem. Bólem nieprzeżytej straty, który od lat czeka, aż damy mu przestrzeń na bycie uwolnionym. NIGDY NIE ZNAJDZIESZ TEGO, CZEGO SZUKASZ, a w zasadzie pełna treść tego zdania brzmi NIGDY NIE ZNAJDZIESZ TEGO CZEGO SZUKASZ, JEŚLI SZUKAĆ BĘDZIESZ TEGO NA ZEWNĄTRZ, w innych ludziach, od których oczekujemy by załatali nasze dziury, czy w innych okolicznościach. Ja widzę to tak, że ŻYCIE cierpliwie i z Miłością daje nam przestrzeń byśmy DOROŚLI. Dorośli do czego? Dorośli do BYCIA NAJLEPSZYMI OPIEKUNAMI SIEBIE SAMYCH. Przodkowie dali nam tyle ile mieli. Ni mniej, ni więcej. Resztę musimy sobie DAĆ SAMI. A jak tego dokonać? Po pierwsze po przez ZATRZYMANIE SIĘ i zrozumienie, że nigdzie na zewnątrz nie ma tego, czego szukamy. Dziś w DOROSŁYM ŻYCIU tylko my możemy wsłuchać się w nasze WEWNĘTRZNE DZIECKO i poczuć, czego ono potrzebuje i zacząć mu to dawać. Dawać z DOROSŁEJ CZĘŚCI wprost do tej DZIECIĘCEJ. Tylko my mamy dziś MOC, by zauważyć niezauważone, dokochać niedokochane, uwolnić nieuwolnione, czy otulić nieotulone. I jeśli zaczniemy tak ze sobą pracować, ale nie na jednym warsztacie, czy przez tydzień, czy dwa, tylko jeśli uczynimy to swoją DROGĄ ŻYCIA, wówczas możemy doświadczyć jak rzeczywistość zewnętrzna zaczyna się zmieniać i zaczynają pojawiać się nowe okoliczności, czy nowi ludzie (albo ci starzy zaczynają się z nami sprzęgać wg innego wzorca), którzy będą w pewien sposób zewnętrzną odpowiedzią na procesy, które zaszły w naszym wnętrzu.

ŻYCZĘ SOBIE I WAM, ABYŚMY POTRAFILI BYĆ NAJLEPSZYMI OPIEKUNAMI SIEBIE SAMYCH.

Dawid.