O Ustawieniach Systemowych – bez tajemnic cz.2.

Gdy prowadzę warsztat Ustawień Systemowych, na samym wstępie urządzam taką teoretyczną pogadankę, by trochę przybliżyć uczestnikom to, co będzie się tu za chwilę działo. Oczywiście treść tej pogadanki jest zależna od tego, czy na sali mam ludzi zapoznanych z metodą, czy też takich, którzy spotykają się z nią pierwszy raz. I bardzo lubię w tej pogadance umieszczać takie zdanie : „W zasadzie wszystko, co Wam tu teraz opowiem, będzie blade w stosunku do doświadczenia, z jakim wyjdziecie stąd z kilka godzin”. I takie to w istocie jest, bo to trochę tak, jak bym próbował Wam opisać smak kawy, którą właśnie piję pisząc ten tekst. Mogę użyć tu wielu słów, że to kawa flat white, że czuć w niej podwójne espresso z idealnie zaparzonym ziarnem (czyli nie za słabo, nie za mocno), że cienka, płaska warstwa spienionego mleka harmonijnie komponuje się ze smakiem gorzkiej kawy, czyniąc jej nutę bardziej delikatną… Wszystkie te słowa będą niczym w chwili, gdy dałbym Wam się tej kawy po prostu napić. Żadne słowa nie zastąpią nam osobistego doświadczenia i jeśli mielibyśmy już bardziej mówić o pracy terapeutycznej, a nie o kawie, to w niej właśnie o osobiste doświadczenie chodzi. Dopiero, gdy sam do czegoś w sobie dotrę, dopiero, gdy to zobaczę, dopiero, gdy poczuję emocję z tym związane, dopiero gdy przepuszczę te emocję przez swoje ciało, dopiero wtedy możliwa jest realna zmiana. Ogrom słów nie jest tu potrzebny. W zasadzie można by powiedzieć, że im więcej słów, tym mniej czucia, czy też więcej uciekania od czucia. Słyszałem od kilku osób zajmujących się od wielu lat ustawieniami, że jest to metoda dla odważnych. I podpisuję się pod tym zdaniem rękoma i nogami. Na ustawieniach będziesz mieć szansę zajrzeć do tego obszaru w Tobie, do którego nie masz świadomego dostępu. A nie jest chyba dla nikogo jakąś wielką niespodzianką, że w nieświadomości nie pochowaliśmy pięknych wspomnień i związanych z nimi cukierkowych uczuć i emocji. Tam schowane jest to, co trudne, na co albo my, albo Ci którzy byli przed nami, nie potrafili popatrzeć. Nie bez powodu zostało to po prostu „schowane w piwnicy”. Nie jest też żadną niespodzianką, że jeśli w tej piwnicy schowaliśmy coś na wiele lat i przez wiele lat, tam nie zaglądaliśmy, to po wielu latach śmierdzi nam w całej chałupie i nic już nie da wietrzenie po przez otwieranie okien. To jest właśnie ten moment, gdy zdobywamy się na odwagę, żeby tam zejść i spojrzeć, co tam tak wali. No i oczywiście zrobić z tym porządek. Trudno jest uporządkować coś, czego nie widzimy. Dopiero oświetlenie tego obszaru, który był zakryty w cieniu, daje nam taką możliwość. Dopiero odważne spojrzenie na prawdę, jaką w sobie skrywamy i przyjęcie jej, bez osądzania tworzy warunki do realnej zmiany, by w naszym życiu zaczęło w końcu płynąć, by stało się nieco lżej, by to życie było na naszą miarę. I o tym właśnie są Ustawienia Systemowe Berta Hellingera. Ale to, co tu piszę, to trochę tak jak z tą kawą. To, że to przeczytasz, to niewiele w porównaniu do doświadczenia napicia się jej. Jeśli więc zaciekawia Cię temat ustawień, jeśli czujesz, że to Cię woła, to przyjdź na warsztat i doświadcz na sobie. I nie mówię tu, że masz koniecznie przyjść do mnie. Jeśli pisane nam jest się spotkać, to tak będzie. A na tym rynku jest wielu świetnych terapeutów ustawień. Po prostu poczuj, do którego Cię ciągnie. Tam jest Twoja kawa do wypicia.

Dawid Urbanowski