Sprawca pomocy – sprawdź, czy to nie Ty.

Czy masz tak, że nie umiesz usiedzieć cierpliwie, gdy Twoje dziecko próbuje zawiązać but, ale mu to idzie jeszcze mało zgrabnie i z tej niecierpliwości, co by przecież pomóc, zawiązujesz ten but za niego? Czy masz tak, że jak widzisz, że Twój mąż szuka nerwowo kluczyków od auta, to bez zastanowienia śpieszysz z pomocą i znajdujesz je za niego chroniąc go przed przeżywaniem frustracji? Czy masz tak, że zanim ktoś zdąży poprosić Cię o pomoc, Ty już działasz w najlepszej intencji niesienia dobra? Czy masz tak, że widząc kogoś płaczącego, robisz absolutnie wszystko, by go pocieszyć? Jeśli na powyższe pytania odpowiedziałeś tak, to uważaj, bo możesz być SPRAWCĄ POMOCY.  I nie bez kozery pierwszy człon tego, terminu, to SPRAWCA, bo zazwyczaj postępując w wyżej wymieniony sposób, może się okazać, że nasze działania są nie pomocowe, a PRZEMOCOWE. W tym miejscu, wielu z Was może się nie zgodzić i to jest ok. Dużo ważniejsze jest zrozumienie, co takiego sprawia, że się nie zgadzasz? Ale to nie o tym, ma być ten wpis. Wróćmy do naszego SPRAWCY. A konkretnie do SPRAWCY POMOCY. Jak to możliwe, że kierując się dobrymi intencjami, starając się komuś pomóc, finalnie może się okazać, że potraktowaliśmy kogoś w sposób przemocowy? Tu warto sięgnąć po definicję przemocy. Przemoc ma miejsce wówczas, gdy spełnione są trzy warunki:

  1. Mam przewagę
  2. Robię to z określoną intencją (nie w afekcie)
  3. Narusza to czyjąś godność

Zatem jeśli masz w zwyczaju pomagać zanim ten ktoś poprosi Cię o pomoc, to gdzieś wewnętrznie musisz uznać, że jesteś w jakiejś dziedzinie lepszy, a więc MASZ PRZEWAGĘ. Zwykle też robisz to według swojego założenia, które mówi, że to, co ten człowiek obecnie przeżywa jest złe i trzeba mu to zabrać (np. złe jest, że ktoś płacze i trzeba go jak najszybciej od tego płaczu uwolnić), zatem jest tu określona INTENCJA (i to taka, w której Ty uznajesz, co jest dla kogoś lepsze). No i zazwyczaj nie pytasz, jak się ten ktoś z tą Twoją pomocą czuje, a z moich gabinetowych wieloletnich obserwacji wyraźnie wynika, że jeśli mamy koło siebie kogoś, kto nie daje nam przestrzeni na doświadczanie życia, wraz jego trudnymi aspektami, to czujemy się w jakiś sposób gorsi, zatem NARUSZA TO NASZĄ GODNOŚĆ. I nic w tym dziwnego, bo gdy ciągle ktoś coś robi za nas, to cały czas otrzymujemy taki niewerbalny komunikat NIE DASZ RADY. Już od dawna wiadomo, że psychologiczne skutki przemocowego wychowania, jak i wychowania pod tzw. „ kloszem”  są bardzo zbliżone. Dosyć często w życiu dorosłym osoby takie funkcjonują z tzw. SYNDROMEM OFIARY. Zatem następnym razem zanim z narażeniem życia pośpieszysz komuś z pomocą, wpierw ZAPYTAJ, CZY TEN KTOŚ TWOJEJ POMOCY POTRZEBUJE. I w jakim zakresie mógłbyś mu pomóc. I uszanuj to, co usłyszysz, nawet jeśli się z tym nie zgadzasz. I jeśli tak zrobisz, to być może okaże się, że PIERWSZY RAZ BYŁEŚ NAPRAWDĘ POMOCNY.

Dawid Urbanowski